Data :
Istotną rolę w historii odkryć pierwiastków odegrała Szwecja. Szwedzkim odkrywcom daleko jednak było do brytyjskich czy francuskich naukowców-arystokratów pracujących w swoich prywatnych, luksusowych laboratoriach. Większość z nich związana była z górnictwem rud metali. Pracowali w „przemyśle” a ich działalność miała służyć np. takim celom jak doskonalenie procesu wytopu żelaza. Nietrudno sobie również wyobrazić, że w XVIII wieku wyposażenie laboratoriów było, delikatnie mówiąc skromne.
Jednym z podstawowych narzędzi laboratoryjnych była dmuchawka ustna. Była to zwykła, zwężająca się na jednym z końców rurka, najczęściej wygięta pod kątem prostym. Niezastąpiona w tamtych czasach w analizowaniu nieznanych minerałów. Za pomocą dmuchawki i własnych płuc wprowadzało się strumień powietrza w różne obszary płomienia wytwarzając strefę wysokiej temperatury. To mogło powodować utlenianie lub redukcję umieszczonej w ogniu próbki minerału. I co z tego? Okazuje się, że wprawny obserwator może uzyskać szereg informacji z takiego doświadczenia. Regulując odpowiednio siłę wydmuchu można było zaobserwować zmianę barwy płomienia w miarę odparowywania kolejnych pierwiastków metalicznych z próbki. Zapach oparów również stanowił wskazówkę: mógł świadczyć o obecności siarki, selenu czy telluru. Znaczenie mógł mieć nawet dźwięk – np. skwierczenie jest charakterystyczne dla odparowywania związanej wody.
Z czasem dmuchawkę ustną zastąpił spektrometr.
Szwedzcy badacze dostarczyli światu m.in. takie pierwiastki jak: tantal, holm, tul, kobalt, itr, molibden, skand, tor, wolfram, mangan tlen, chlor.
Na zdjęciu: aptekarz Carl Scheele, odkrywca m.in. tlenu (źródło: Wikipedia).
Krzysztof Wołowiec